Konflikty z wykładowcami

Już od najmłodszych lat człowiek spotyka się z różnicami zdań. Najpierw w piaskownicy, później z rodzicami, a na samym końcu ze swoimi współpracownikami, znajomymi, partnerami. Każdy ma momenty, w których jego racja jest niezaprzeczalna, ale i takie, w których kłóci się bez sensu, ślepo wierząc w swoje racje. Takie cechy nieporozumień i wyrażania odmiennych opinii są stałe i niezmienne, na wszystkich płaszczyznach. Dlatego też życie wykładowcy i studenta może być naprawdę bardzo utrudnione. Najgorsza sytuacja to jednak taka, w której żadna ze stron nie chce przyznać drugiej choćby części racji. Brak możliwości znalezienia kompromisu równoznaczny jest z potrzebą przeniesienia nieporozumienia na inny szczebel, czyli na przykład do dziekanatu.

W takiej sytuacji student jest już zazwyczaj na przegranej pozycji. Wykładowca jest jeden na setki uczniów, a student jest tylko jednym z wielu. W dodatku w tymże wieku do głowy przychodzi bardzo wiele głupich pomysłów, co bardzo często jest jednym z czynników wpływających na decyzję dziekana. Poza tym należy pamiętać, że wykładowca zazwyczaj pracuje na danej uczelni przez bardzo długi okres czasu zdobywając tym samym ogólny szacunek, a przede wszystkim zaufanie.

Jeśli już niestety dojdzie do konfliktu pomiędzy wykładowcą a studentem, w interesie studenta leży, aby go jak najszybciej zażegnać. Nawet jeśli pozornie wiąże się to z niesłusznym przyznaniem racji drugiej stronie konfliktu, zyski mogą być z tego większe niż ktokolwiek z uczestników mógłby się spodziewać.